Czy naprawdę w rodzinie dziecko jest najważniejsze?

Temat wychowywania dzieci zwykle jest lekko drażliwy, a może nawet bardzo. Nie wiem, czemu tak jest.

Może wynika to z faktu, że wszystkie chcemy być matkami idealnymi, a tak daleko nam do perfekcji. Może dlatego, że nikt nam nie dał instrukcji obsługi dziecka, a wszyscy oczekują, że będziemy dokładnie wiedziały, co, jak i kiedy zrobić i jak się zachować. W końcu jesteś matką, to powinnaś wiedzieć.  Być może model tzw. matki polki, tak bardzo nad nami ciąży, że czujemy się przytłoczone? Na dodatek mamy tendencję do zbyt surowego oceniania siebie i innych mam.

A może wreszcie problem tkwi w tym, że w naszej rodzinie są zaburzone relacje i odwrócone role?

Myślę, że wszystko to po trochu powoduje, że nie potrafimy cieszyć się macierzyństwem i wciąga nas w ciągłe poczucie winy. No bo, jak spędzam czas z dzieckiem, to nie rozwijam się zawodowo i nie daję dziecku dobrego przykładu. Jak siedzę od rana do nocy sama z maleństwem, to powoli zaczynam być sfrustrowana i niezadowolona, a to przecież niedobrze dla dziecka.

Kiedy idę do pracy, nie spędzam tyle czasu z dzieckiem, ile bym chciała.  Nie mam czasu piec babeczek, gotować zdrowych obiadków i grać w ciągu dnia w gry planszowe. To wszystko powoduje, że żyję w ciągłym pośpiechu i poczuciu winy, a to też  niedobre dla dziecka.

 

Tutaj powoli zaczyna pojawiać się pewna prawidłowość – dziecko, dla dziecka, z dzieckiem, o dziecku. Świat kręci się wokół dziecka. Całe nasze życie, harmonogram dnia, finanse, życie towarzyskie, wakacje, a nawet jadłospis – wszystko podyktowane jest potrzebami dziecka. Myślisz sobie, że to dobrze – w końcu dziecko jest najważniejsze, ale czy na pewno? Czy na pewno dziecko staje się ważniejsze od ciebie, od twojego męża, czy partnera, od waszego małżeństwa i waszej wspólnej relacji?

I tutaj zaczynają się schody. Zastanów się, co jest w twoim życiu, związku, małżeństwie, czy wreszcie rodzinie najważniejsze? Jeżeli chcesz stworzyć harmonijną rodzinę, to z łatwością przyznasz, że na pierwszej pozycji powinna być miłość. Miłość to podstawa, fundament, na którym buduje się cudowne, harmonijne relacje. Oznacza ona  wzajemną  troskę, szacunek i zaufanie. No właśnie: wzajemną.

Wszyscy członkowie rodziny powinni więc czuć się jednakowo ważni.

Pytanie, czy można osiągnąć taką harmonię w domu, gdzie na piedestale stoi dziecko?

 

W wielu rodzinach i domach (a może nawet w większości) tak właśnie jest. Dziecko i jego potrzeby stają się ważniejsze od potrzeb rodziców.  Tylko, dokąd prowadzi taki styl życia?

Kobieta tak bardzo zaaferowana jest dzieckiem, że nie ma czasu dla partnera. Małżeństwo nie spędza już czasu we dwoje, nie pracuje nad swoją relacją. Mężczyzna ucieka w pracę, kobieta angażuje się w wychowanie dziecka i to wszystko rzekomo dla jego dobra. Tylko, czy rzeczywiście nasze dziecko tego oczekuje? Czy to naprawdę jest to dla niego takie dobre?

Kobieta i mężczyzna poznają się, zakochują i zakładają rodzinę. Stawiając w tej rodzinie na pierwszym miejscu dziecko zachowują się tak, jakby ta rodzina istniała tylko dzięki niemu. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Dzieci istnieją dlatego, że mama z tatą się poznali, stworzyli harmonijny związek i założyli rodzinę, w której dziecko może się bezpiecznie rozwijać. Warto o tym pamiętać.

Kobieta i mężczyzna tworzą rodzinę zanim pojawi się dziecko.

Utrzymanie dobrych wzajemnych relacji jest najważniejsze, bo stanowią one fundament rodziny.

To rodzice zapewniają dziecku ciepło domu rodzinnego, dają nie tylko  miłość i troskę, ale też dach nad głową, pożywienie,  bezpieczeństwo, możliwości rozwoju, kupują zabawki, zabierają na wakacje. Bez tego dziecko nie mogłoby beztrosko się rozwijać.

Nad rodzicami ciąży ogromna odpowiedzialność i cały ogrom pracy. Czyż nie powinni być wyżej w rodzinnej hierarchii niż dziecko? Czyż nie należy im się szacunek?

Pomyślisz sobie pewnie, że rodzina to nie korporacja, gdzie  ktoś na bardziej odpowiedzialnym stanowisku jest wyżej w hierarchii. Masz sporo racji.

Tylko, że tutaj nie chodzi o to, kto jest ważniejszy i komu należy się więcej uwagi. Tu chodzi raczej o to, co jest dobre dla nas i naszych dzieci.

 

W końcu rodzina w harmonii, to rodzina, gdzie każdy jest szanowany i każdy pełni swoją rolę. Czy naprawdę uważasz, że twoje małe dziecko chcę pełnić rolę głównego dowodzącego w twoim domu? Zapewniam cię, że nie. Dzieci potrzebują bezpieczeństwa. To bezpieczeństwo z kolei zapewniają im między innymi jasno określone zasady oraz role.

Zupełnie inną rolę w życiu dziecka odgrywa jego mama, a inną tata. Dziecko do harmonijnego rozwoju potrzebuje obydwu wzorców. Mama to: łagodność, opieka, empatia, troska, ciepło. Tata z kolei prowadzi, ochrania i zapewnia bezpieczeństwo. Takie są nasze odwieczne role. Wypełniając je należycie działamy zgodnie z prawami natury.

Dziecko nie oczekuje od mamy 100% zaangażowania, ani jej poświęcenia. Dziecko nie chcę, żeby mama spędzała z nim czas kosztem swojej relacji z tatą. Wręcz przeciwnie – wychowuje się lepiej obserwując doskonałą relację pomiędzy mamą i tatą. Dzieci lubią patrzeć na rodziców, którzy się przytulają i okazują sobie szacunek. Dzięki takim codziennym obrazkom kształtują swoje postrzeganie rodziny.

Kiedy dziecko opuszcza dom,  w którym panowała miłość i harmonia będzie dążyło do stworzenia podobnego domu. Przyciągnie do siebie kobietę lub mężczyznę, która będzie odpowiadała domowym wzorcom. Kiedy rodzice są skłóceni lub nie okazują sobie szacunku dziecko wyrasta w przekonaniu, że tak właśnie musi wyglądać rodzina. Będzie powielało wzorzec wyniesiony z domu.

Mama, która krytykuje tatę w obecności dzieci lub tata, który nie troszczy się o mamę zaburza harmonię w związku, a tym samym w rodzinie. Dziecko obserwując taką sytuację automatycznie poczuwa się do obowiązku wejścia w rolę partnera dla jednego ze swoich rodziców.  Często chłopcy wypełniają mamie lukę, która powstała z powodu złej relacji z mężem lub rozwodu z mężem. Chłopcy wchodzą wtedy  w rolę, która do nich nie należy. To ma wpływ na ich przyszłe relacje z kobietami.  Nie potrafią bowiem stworzyć zaangażowanej relacji z żadną kobietą, bo w znaczy sposób zaangażowani są w relację z własną matką.

 

Dobra relacja pomiędzy rodzicami stanowi filar każdej rodziny. Rodzice z całych sił powinni troszczyć się o siebie nawzajem.

Pamiętam z dzieciństwa, że kiedy dorośli rozmawiali, dzieci nigdy się nie wtrącały. Nie siedziały też z dorosłymi przy stole, nie angażowały całej rodziny w swoją zabawę, nie spały z rodzicami w jednym łóżku. Nie pamiętam też ani jednego domu, w którym zabawki byłyby porozrzucane po całym domu, a jadłospis, czy wyjazd na wakacje podyktowany był przez dziecko.  Dzieci miały swoje miejsce do zabawy i tam przebywały. Rodzice mogli spokojnie porozmawiać o dorosłych sprawach.

Byliśmy kochani i rodzice o nas dbali, ale nie staliśmy na piedestale. Dzięki temu wyrośliśmy na zaradnych, samodzielnych i mało roszczeniowych dorosłych.

Czasami zastanawiam się, co się z nami stało, kiedy sami zostaliśmy rodzicami?

Skąd w nas ta potrzeba dawania wszystkiego dziecku – całej siebie. Przecież nasze dzieci, nie różnią się tak bardzo od nas, kiedy byliśmy mali. Stawianie dziecka na piedestale powoduje, że wychowujemy roszczeniowego dorosłego, któremu wszystko się należy. Czy naprawdę chcemy tego dla naszych dzieci?

Czyż najbardziej na świecie nie chcemy, żeby nasze dzieci były szczęśliwe? Marzymy, o tym, że pewnego dnia stworzą z kimś udany związek i założą wspaniałą rodzinę. Czyż  nie? Zróbmy więc wszystko, co w naszej mocy, żeby nasz dom był dla nich doskonałym wzorem. Skupmy się na dobrych relacjach partnerskich. Okazujmy sobie więcej szacunku, spędzajmy ze sobą więcej czasu, rozmawiajmy więcej i wypełniajmy doskonale nasze role – te, do których zostaliśmy powołani.

Wiem, że temat, którego się podjęłam jest bardzo trudny. Nie ma bowiem  recepty na stworzenie idealnej rodziny. Sama nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie. Wręcz przeciwnie sama popełniłam mnóstwo błędów i zresztą nadal je popełniam.

Żyjąc jednak w wielokulturowym środowisku i obserwując mamy z całego świata zauważyłam pewną prawidłowość. Wszystkie mamy zmagają się z problemami dotyczącymi wychowywania dzieci i próbują sprostać wyzwaniom dnia codziennego. Te z nich jednak, które potrafią zadbać o siebie i swoją relację z partnerem są o wiele szczęśliwsze, niż te skupione wyłącznie na dzieciach. Co więcej, dzieci tych mam są spokojniejsze, mniej roszczeniowe i bardziej samodzielne.

Warto o tym pomyśleć, kiedy nastepnym razem będziesz wpuszczała się w poczucie winy, z powodu godzinnej kąpieli, krótkiej drzemki, randki z mężem,  wyjazdu na weekend tylko we dwoje, czy po prostu 30 minut spędzonych samotnie w ciszy.

Potrzebujesz takiego ładowania akumulatorów. Uczysz też dziecko szacunku do innych, więc nie jest to czas stracony również dla niego.

Dzieci uczą się poprzez naśladowanie. Kiedy wychowamy je w przekonaniu, że dziecko stanowi cudowne dopełnienie harmonijnego związku rodziców, damy im coś niezwykle cennego. Wyposażymy je w cenny wzorzec, który one będą chciały powielać w swoich rodzinach.

Połóżymy fundament pod ich przyszły, harmonijny dom.

 

 

 

 

 

25 komentarzy

  1. Monika | 2nd Maj 17

    Dobrze to napisałaś. Niestety często jest zupełnie inaczej i dorośli tęsknią za tym co było zanim urodziły się dzieci ale nie umiem już żyć tak jak wcześniej.

    • Ania | 2nd Maj 17

      Moniko tu chyba nie chodzi o to, żeby żyć tak, jak wcześniej. W końcu przyjście na świat dzieci odmienia nasze życie. Ważne jedank, żeby w tym wszystkim nie zatracić siebie i dawać dzieciom, tylko to czego naprawde potrzebują, a nie to czego chcą. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

  2. joanna | 2nd Maj 17

    Kiedyś usłyszałam taką wypowiedż cyt,,dzieci kiedy są małe powinny zajmować najmniejsze pokoje a rodzice największe ,bo to teraz ich czas kiedy mogą czuć się najważniejsi .Potem kiedy dorosną dzieci i założą swoje rodziny to rodzice wtedy najmnieszy pokój aby mieli jak najmniej do powiedzenia” Myślę że taka kolejność jest sluszna Joanna

    • Ania | 2nd Maj 17

      Tak Feng Shui zaleca, żeby w domu, w którym mieszkają 3 pokolenia tak właśnie rozparcelować domowników. Największy pokój w sercu domu zajmują rodzice. Mniejsze pokoje są dla dzieci, żeby szybko z domu wyfrunęły i stały się samodzielne. Kiedy w domu mieszkają dziadkowie, też zajmują boczne, niewielkie pokoje. Rodzice w centrum, bo są organem zarządzajacy, dziadkowie służą raczej, jako organ doradczy. Wtedy w domu panuje harmonia.

  3. Lucyna | 2nd Maj 17

    Pięknie napisane, rodzicielstwo czasem trochę przesłania dbałość o wzajemne relacje, ale prawdą jest, że to one ukształtują malucha, więc powinny być najważniejsze.

    • Ania | 3rd Maj 17

      Dziękuję 🙂 To prawda dzieci uczą się przez naśladowanie dorosłych.

  4. Hanna | 3rd Maj 17

    Ostatnio podsłuchałam rozmowę mojego męża z naszym 5 letnim synem..Wiktor pyta- tato a kogo kochasz najbardziej? (dodam że mamy 4 dzieci i Witor jest 3)tata odpowiedział- mamę. Wiktor -jak to ? Mąż odpowiedział : Mama i ja przysięgaliśmy sobie miłość na zawsze , ciebie też kocham ale inaczej ty kiedyś urośniesz i nas zostawisz a mama będzie ze mną na zawsze…oczywiście syn protestował i na końcu doszli do porozumienia co do kochania mamy😉. Ale faktycznie kiedyś dzieci odejdą założą swoje rodziny a my zostaniemy.

    • Ania | 3rd Maj 17

      Dziękuję Hanna za ten komentarz. Pięknie podsumowuje wszystko to, co chciałam powiedzieć, choć Twój mąż powiedział to lepiej 🙂

  5. Serduszkowa mama | 4th Maj 17

    Dlatego trzeba mieć gotowy jakis plan. Nie mozemy rzucac wszystkiego bo w rodzinie pojawilo sie dziecko. Trzeba dostosowac zycie do każdego czlonka rodziny zeby relacje nie byly zaburzone.

    • Ania | 4th Maj 17

      To prawda planowanie sprawdza się w każdej dziedzinie życia i szanowanie potrzeb każdego członka rodziny też 🙂

  6. Dominika | 5th Maj 17

    Dużo racji jest w tym co napisałaś, faktycznie często są zaburzone relacje, w mojej rodzinie również. To prawda, że wynosi się model rodziny z domu. Ja np. nie pamiętam żeby moi rodzice, okazywali sobie czułość, tylko z opowiadań mamy wiem, że zanim pojawiłyśmy się z siostrą „kochali się”. Tata powiedział kiedyś mamie, że na pierwszym miejscu dla niej są dzieci, kwiaty, a na samym końcu on. Cieszę się, że trafiłam na Twój tekst, myślę, że zainspirował mnie do zmian. 🙂

    • Ania | 5th Maj 17

      Cieszę się, że Cię zainspirowałam. Sama inspirację brałam z mojego rodzinnego domu 🙂 Powodzenia

  7. Ania | 5th Maj 17

    Zgadzam się z tym co napisałaś. Sama jeszcze nie jestem mamą, ale chciałabym w przyszłości nie popełniać tego błędu i nie ustawiać całego mojego życia pod dziecko. Myślę, że wiele zależy od wartości i poglądów danej osoby. Ale nigdy nie jest dobre skupianie się tylko i wyłącznie na dziecku. Zwłaszcza w takich sytuacjach cierpią nasze relacje z partnerem. A często w ogóle ich nie ma. I to nie jest normalne ;(

    • Ania | 6th Maj 17

      Kiedy dziecko przyjdzie na świat czasami trudno zachować dystans, ale już sama świadomość, że potrzeby rodziców nadal są ważne bardzo pomaga, żeby się w tym rodzicielstwie nie zatracić. Dziękuję Aniu za komentarz.

  8. Malwina | 11th Maj 17

    Od początku dbam o to żeby dzieci mi nie wchodziły na głowę, ale łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Nie ma dnia, żebym nie miała wyrzutów sumienia, że za mało się angażuje, że za mało się z nimi bawię. Z drugiej strony cały czas mnie nosi, żeby porobić coś innego, poczytać, poblogować, pouczyć się.

    • Ania | 11th Maj 17

      To chyba dylematy każdej mamy 🙂 To prawda, że nie jest łatwo wyczuć ten moment, kiedy dziecko za bardzo nas absorbuje. Chyba po prostu, jak zwykle trzeba nauczyć się słuchać siebie.

  9. super dzieciaczki | 15th Maj 17

    Dokładnie, najważniejsza jest równowaga.

    • Ania | 15th Maj 17

      Choć czasami o nią trudno to warto do niej dążyć 🙂

  10. Agni | 15th Maj 17

    Myślę, że mocno wyczerpałaś temat. To fakt, gdy pojawia się dziecko nie należy zapominać, że do tej pory najważniejszy był partner – nie można z dnia na dzień pozbawiać go uwagi, czasu i wspólnych mianowników. Gdy pojawia się drugie dziecko – ja jestem w tej sytuacji – również ważne jest trzymanie równowagi, poświęcanie każdemu z osobna czasu i uwagi. Ale! Matki nie mogą zapominać o sobie – a to też się dzieje bardzo często.

    • Ania | 15th Maj 17

      Właściwie to od dbania od siebie wszystko się zaczyna 🙂 Nie możesz dać szczęścia i poczucia bezpieczeństwa innym, jak sama jesteś zdołowana i zmęczona.

  11. Agnieszka | 15th Maj 17

    To jak w samolocie, w momentach zagrozenia najpierw nalezy zalozyc maske sobie, dopiero potem dziecku… Mama i tata musza zadbac o siebie, zeby mogli zadbac o dziecko.

    • Ania | 15th Maj 17

      Tak – pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam o tym w samolocie to się dziwiłam. Dziś wydaje mi się to zupełnie naturalne 🙂

  12. PAU Elegancka | 15th Cze 17

    To czego mnie nauczyło macierzyństwo, to właśnie dbanie o własne potrzeby, szukanie chwil tylko dla siebie, żeby właśnie mieć siłę na wyzwania jakim są dzieci

    • Ania | 15th Cze 17

      Też z czasem do tego doszłam. Padnięta i sfrustrowana mama na niewiele się przydaje 🙂

  13. Ja Zwykła Matkaa | 15th Cze 17

    Dzieci są lustrem rodziców. Możemy w nich zobaczyć swoje zachowania. Dzieci odzwierciedlają nas samych. Ja spałam z rodzicami, I nasze dzieci też znami śpią. Akurat w tym nie widzę nic złego ;). Nie ma jednej recepty na dobrą rodzinè. Pozdrawiam

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *