Francuski, jakiego nie znasz, czyli słów kilka o języku paryżan….

W Paryżu mówi się po parysku. Nie po francusku, po parysku! Tak, tak paryżanie mają swój osobny język. Podobny do francuskiego, ale jednak inny.

Są z niego  bardzo dumni.  Zresztą, jak z wszystkiego, co paryskie.  Uważają, że jest pod każdym względem naj – najważniejszy, najbardziej melodyjny, najbardziej wyszukany, najlepiej wyrażający emocje, najbardziej kwiecisty  i najtrudniejszy oczywiście. Tylko prawdziwi paryżanie mówią po parysku. C’est évident! Oczywiste prawda? 🙂

Paryski to język światowy – nowoczesny, postępowy i stylowy. To nie to samo, co jakieś prowincjonalne pogaduchy 🙂

Jeżeli jesteś obcokrajowcem i wydaje ci się, że dobrze znasz francuski, to słusznie, że ci się wydaje. Paryżanie z pewnością szybko wybiją ci to z głowy. Ci najbardziej mili zafundują ci komplement typu: twój francuski jest na bardzo wysokim poziomie, po czym dodadzą, że prawie wcale nie słychać akcentu 🙂

Zaufaj mi, że w Paryżu na nic nie przyda ci się język wyuczony w szkole, na studiach, czy kursach. Nikt tu nie będzie oczekiwał od ciebie formułek typu: Je vous prie d’agréer, Madame, Monsieur, l’expression de mes sentiments distingués. Każdy, kto się uczył francuskiego doskonale zna te cudne sformułowania 🙂 Wierz mi, że tego typu francuski, to może przydać się, co najwyżej w przypadku oficjalnej korespondencji z urzędem. Swoją drogą korespondencja z urzędem, to osobny temat 🙂

Na co dzień dużo bardziej sprawdzą się typowo paryskie zwroty, które pomogą ci poczuć się choć odrobinę częścią paryskiego światka 🙂

Język literacki – czyli taki, jakim w ocenie mojej lektorki posługiwałam się tuż po przyjeździe – możesz zachować sobie na wypadek pisania powieści 🙂 Na ulicy niewiele nim zdziałasz, podobnie w towarzystwie twoich potes, czyli znajomych 🙂

Swoją drogą na co ci szykowne sformułowania, skoro nie potrafisz powiedzieć, że burczy ci w brzuchu i masz ochotę na małe co nieco albo nie wiesz, jak poprosić obce dziecko w piaskownicy, żeby oddało łopatkę, sitko i wiaderko, które należy do twojego dziecka. Nie wspominając  już o sytuacjach naprawdę ciężkich, kiedy musisz komuś „nawtykać”, bo np. czekasz od pół roku na dostarczenie kanapy do salonu  (historia prawdziwa :)) albo co gorsza rodzisz  dziecko i nie wiesz, jak powiedzieć lekarzowi, że boli, jak diabli.

Język żywy niewiele ma wspólnego z językiem literackim. W Paryżu się o tym szybko przekonasz.

 

Na szczęście język powszechnie używany jest do opanowania. Tutaj najlepiej wyszkolisz się na przysłowiowym podwórku. Nie wspominając o cennych lekcjach, których dostarczą ci dzieci. Dzięki nim poznasz takie słowa i wyrażenia, jak:  odbijać się, puszczać gazy (przepraszam co wrażliwszych), co tak śmierdzi, masz coś z głową, mam to gdzieś, albo zdurniałeś? 🙂

Tak – szkoła, to cenne źródło wyrażeń różnych. Najgorzej, że słuchając tych wyrażeń nie wiesz i pewności nie masz, czy użyte słowo, to takie z rodzaju dopuszczalnych w ustach dziecka, czy raczej nie.

Na szczęście z pomocą przychodzą paryskie mamy- koleżanki. Nie zapomnę nigdy słynnej edukacyjnej kawki w 16 dzielnicy. Wyjęłam z torebki listę zasłyszanych wyrażeń, tzw. gros mots (przekleństw) i pytałam po kolei, które co oznacza i jak bardzo jest gros 🙂

Szkoda, że nie widziałaś min pań ze stolika obok 🙂 Grzecznie wytłumaczyłyśmy, że to lekcja żywego języka i starałyśmy się mówić maksymalnie ściszonym głosem.

Dziś już wiem, co w 16 dzielnicy wypada, a czego nie, ale dla pewności nie używam żadnych gros mots 🙂

 

Z dziećmi związany jest jeszcze inny językowy temat, a mianowicie język dziecięcy. No bo jak tu powiedzieć słoneczko, misiaczku, skarbeczku lub coś w ten deseń, jak w głowie tylko słownictwo ekonomiczne 🙂

Myślisz pewnie, że co to za problem, skoro możesz do swojego dziecka powiedzieć po polsku. Masz rację, ale co zrobić, kiedy pani z przedszkola mówi ci, że twoje chouchou, loulou lub poussin (zdrobniałe określenia na małe dzieci) zrobiło sobie małe bobos (skaleczenie) albo że szkrab  potrzebuje doudou (przytulankę) na swoje dodo (drzemka). Nie wspominając  już o określeniach typu déguisement (przebranie), sorcière (czarwonica), princesse, czy fée (wrózka), które musisz obowiązkowo znać, żeby przypadkiem nie przebrać córki za czarownicę na zlot wróżek lub księżniczek.

Wychowując dziecko w Paryżu wiedz, że nie minie cię też etap: caca boudin i caca prout. To super popularne, wręcz obowiązkowe określenia używane przez dzieci w wieku przedszkolnym. Nie pytaj co to znaczy. Dla ułatwienia powiem, że jak dziecko musi do toalety, to jest to albo caca albo pipi. Samo boudin, to coś w rodzaju naszej kaszanki 🙂 Nie wiem jednak, jaki jest sens wyrażenia caca boudin, czy caca prout, bo jest ono raczej wielofunkcyjne 🙂 To taka odpowiedź dobra na każde pytanie, jak ma się 3, 4 lata 🙂

Nie byłam jednak pewna, czy jak takie słowo padnie z ust mojego dziecka, to czy będzie to oznaczało, że jest mal élevé (źle wychowane)? Obserwowałam więc reakcję paryżan na to słowo wypowiadane przez ich dzieci i doszłam do wniosku, że traktują to, jak pewien obowiązkowy  etap rozwoju. Zachowywali, jak zwykle stoicki spokój i nie robili afery. Uznałam więc, że c’était pas grave (nic groźnego) i czekałam, aż ten etap minie.

 

Język paryski to temat długi i ciężki do wyczerpania.

Jeżeli chcesz zrobić dobre wrażenie na paryżanach, to mam dla ciebie jeszcze kilka lekcji.

Po pierwsze bądź gotowa na skróty i uproszczenia.

 

Francuski słynie z długich i zawiłych form. Nie myśl, że męczą one tylko tych, którzy próbują opanować ten język. Dla paryżan, na co dzień te formy też są męczące, więc postanowili trochę je uprościć.

Tak więc w mowie potocznej nikt nie używa „ne” w negacji. C’est pas posssible! To całkiem poprawna forma. Nikt nie fatyguje się, żeby powiedzieć ce n’est pas possibile!, ponieważ to byłoby pas possible  (nie do wytrzymania) 🙂

Na niewiele też przyda ci się odmiana czasowników przez osoby. Wystarczy, że opanujesz 3 osobę liczy pojedynczej. Paryżanie nie powiedzą bowiem prawie nigdy nous allons. Użyją raczej formy on va. Na początku nie mogłam zrozumieć, o co chodzi. Dlaczego mówi się on doit (musi się), zamiast np. je dois (ja muszę). W końcu moja lektorka mi to jasno wytłumaczyła 🙂 Mówiąc on doit nie masz nikogo konkretnego na myśli i o to właśnie chodzi. Kiedy użyjesz pierwszej osoby „ je”,  to się już do czegoś zobowiązujesz. Kiedy mówisz „on” (po polsku ono), to właściwie odpowiedzialność się rozmywa, bo „on” to może być każdy – niekoniecznie ty 🙂

Takie podejście świetnie sprawdza się w korporacjach, ale o tym kiedy indziej. Praca w paryskiej odmianie korporacji to długi i „gruby” temat  🙂  Póki co nie jestem na niego gotowa 🙂

 

Wracając do innych uproszczeń w paryskim, to pamiętam kiedy w pierwszych tygodniach uporczywie dopytywałam, co to znaczy t’as, które wkoło słyszałam np. t’as vu, t’as pris. W końcu dotarło do mnie, że to kolejny skrót od tu as vu, tu as pris czyli, czy widziałeś?, czy wziąłeś? Sprytny sposób paryżan, żeby sobie mowę uprościć.  Z czasem takich ułatwień zaczęłam wyłapywać coraz więcej,  na przykład: aprèm ( après-midi) – po południu, p’tit’déj (petit déjeuner) śniadanie, clim (climatisation), dég (dégueulasse) wstrętny, un appart (un appartement) mieszkanie , pro (professionnel), ciné (cinéma) kino , exo (exercicie) ćwiczenie, foot (foot-ball) i można by tak jeszcze długo.

Nie zdziw się więc, jak paryżanin na pytanie ça va? odpowie impec (impeccable) – świetnie lub będzie opowiadał, że ma RdV aprèm (rendez-vous après-midi) – czyli spotkanie  po południu.

Po drugie poznaj potoczne słownictwo.

 

Jeżeli chcesz rozmawiać z paryżaninem, jak równy z równym (no dobra to jest impossible), ale jak chcesz jako tako dobrze wypaść, to warto nauczyć się też kilku potocznie używanych słów.

Kiedy paryżanin powie Ci, że jeździ au boulot en bagnole, to wiedz, że chodzi mu au travail en voiture, czyli samochodem do pracy.

W metrze paryżanin będzie raczej opowiadała, że czytał bouquin (livre), która jest génial, a paryżanka będzie żaliła się koleżance, że musi kupić des fringues (vêtements) ubrania, bo nie ma się w co ubrać (je ne plus rien à me mettre). Gdy usłyszysz, że  paryżanin poprosi o une clope (t’as pas une clope?) będzie miał na myśli papierosa (cigarette), a kiedy skończy mu się gotówka obwieści:  j’ai plus de fric. Nie mylić z flic – potocznym określeniu na policjanta.

 

Po 3 naucz się podstawowych przymiotników. 

 

Choć paryżanie twierdzą, że ich język jest bardzo wyszukany i  wyjątkowy, to ja mam na ten temat inne zdanie.  Powiedziałabym, że to raczej skrótowa forma francuskiego dostosowana do szybkiego tempa życia w mieście świateł. Pisząc skrótowa nie mam na myśli tylko skracania wyrazów i zdań, ale też mocno ograniczoną liczbę przymiotników. Czego, jak czego, ale przymiotników w języku francuskim nie brakuje. Dla przykładu na jedno określenie wspaniały mają cały arsenał: admirable, épatant, époustouflant, épouvantable, formidable, impressionnant, magnifique, excellent, génial, remarquable, fantastique, extraordinaire i wiele, wiele, innych.

 

Cóż z tego, kiedy w mowie codziennej używają tylko kilku. Do wyrażenia opinii pochlebnej wystarczy: sympa, archihyper, top . Jak coś jest śmieszne to jest marron lub ewentualnie archimarron. Do wyrażenia dezaprobaty wystarczy nul. Jest jeszcze dingue, które może oznaczać coś w rodzaju szalone (crazy) i z tego, co słyszę może mieć i pozytywny i negatywny wydźwięk.

Przymiotnik sympa – skrót od sympathique zasługuje na osobny komentarz. To chyba król wśród paryskich przymiotników. Za jego pomocą możesz ocenić ludzi: un mec sympa (gość, facet), miejsca: un restau sympa lub wydarzenia. Jak było na koncercie, na wakacjach? C’était comment? Sympa.

Wszystko może być sympa. A do tego ten przymiotnik jest taki bezpieczny. Używając go nie popadasz w przesadną ekscytację. Paryżanie rzadko kiedy wypowiadają słowa najwyższego uznania. Bardzo często zamiast powiedzieć, że coś było dobre zakomunikują przekornie pas mauvais – czyli nie złe, nie mylić z niezłe 🙂 Jeżeli chcą wyrazić choć odrobinę więcej uznania dla kogoś lub czegoś powiedzą super sympa lub hyper sympa.

 

Po 4 poznaj najważniejsze paryskie słowa.

Poza słowem sympa musisz poznać jeszcze jedno, a właściwe 2 słowa i możesz iść w miasto gaworzyć z tubylcami. Te słowa to:  trop i petit.

Trop, czyli w luźnym tłumaczeniu:  zbyt, za bardzo, to słówko używane na potęgę. Tu es trop mignonne –czyli jesteś zbyt słodka/i, za bardzo kochana/y – powie paryżanin mijając słodkiego pieska, uroczego kotka lub moją córeczkę 🙂 Trop to określenie nadmiernego entuzjazmu. Trop beau – jest tak piękne, że aż w głowie się  nie mieści.

Nadużywanie trop jest bardzo powszechne raczej wśród młodego pokolenia. Nigdy nie słyszałam, żeby używała go moja wiekowa sąsiadka 🙂

Jeśli chodzi o przymiotnik  petit, to kryje się za nim cała filozofia. Paryżanie tak bardzo kochają swoje miasto, swój język, siebie  i swoje życie, że aż muszą na co dzień dawkować to sobie w małych ilościach. No bo jak tu udźwignąć na jeden raz coś, co jest super, hyper, archi top? No trop mignonne po prostu 🙂

Paryżanin dla bezpieczeństwa pławiąc się w swoim joie de vivre pójdzie zawsze na petit café, do której zamówi obowiązkowo petit dessert, który jest trop délicieux. W pracy będzie zważał, żeby zbyt się nie forsować i wyśle, co najwyżej petit email i poprosi o petite signature, a w przerwie wyskoczy do petit restau.  Pani w szkole, kiedy zechce widzieć się z rodzicem napisze petits mots w zeszycie korespondencji. Po ciężkim tygodniu pracy paryżanin wyjedzie na petit weekend i będzie się raczył petite bière lub po prostu zafunduje sobie petite soirée w towarzystwie swoich potes. No i  jest jeszcze opcja z wyjściem do petit ciné, czyli do kineczka na filmik 🙂

A wszystko to lekko, łatwo i bez wysiłku. Ot tak, od niechcenia.

Jeżeli chcesz więc dobrze zacząć rozmowę z paryżaninem zapytaj go, jak spędził petit weekend lub petite soirée, a lody stopnieją…..

Po 5 naucz się używać i odróżniać wyrazy dźwiękonaśladowcze i inne barwniki, przerywniki.

 

W języku paryskim isntnieje cały zasób słów, za pomoca których możesz prawdzić 5 minutowy monolog nie mówiąc nic konkrtenego. Nie wierzysz? To posłuchaj: donc, voilà, en fait, je dirais, bien, tout à fait, c’est ça, justement, bon, bref, bah oui, ah bah oui, tu vois, moi, quoi, ouais, c’est un truc, machin, fin, fin bref. Ah bah voilà on y arrive 🙂

 

Połamania języka 🙂

Jeżeli chcesz więcej dowiedzieć się o paryżanach koniecznie przeczytaj:

Minimalizm po parysku

Jak przetrwać w paryskim metrze?

Dlaczego dzieci w paryskiej szkole są grzeczne?

Paryskie chodniki, czyli gdzie się podziała Francja-elegancja?

 

10 komentarzy

  1. Lukasz | 6th Cze 17

    No i nie należy zapomnieć o przewrotnym „pas terrible” – co dosłownie znaczy nieźle, a naprawdę oznacza do…niczego. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy to odkryłem.

    • Ania | 6th Cze 17

      Tak pas terrible też jest w powszechnym użyciu i lepiej nie dać się zwieść 🙂

  2. Agnieszka Czernik | 8th Cze 17

    Paryż ma niepowtarzalną atmosferę i duszę, musi więc mieć i swój odrębny język :-). Byłam tylko raz w Paryżu, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pospaceruję jego uliczkami…
    Bardzo ciekawy i przyjemny w czytaniu artykuł 🙂

    • Ania | 8th Cze 17

      Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że wyjazd do Paryża się szybko zrealizuje

  3. Ewa Anna | 8th Cze 17

    Przeczytałam ż ciekawością, bo po okielznaniu niemieckiego chce się nauczyć właśnie francuskiego 🙂 I ile bym dała gdyby ktoś taki artykuł napisał o dialekcie romanisz w Szwajcarii:
    🙂

    • Ania | 8th Cze 17

      Cieszę się Aniu. Co do Szwajcarii, kto wie…..Póki co zapraszam na bloga w wolnej chwili 🙂

  4. Anna Fit | 10th Cze 17

    Myślałam, że ten tekst będzie o tym, że w Paryżu nie da się dogadać po angielsku, bo Francuzi nie tolerują innych języków. Mocno mnie zaskoczył Twój wpis. I bardzo zainteresował! 🙂

    • Ania | 10th Cze 17

      Cieszę się. W Paryżu można się po angielsku dogadać 🙂 Choć trzeba przyznać, że angielski w wydaniu francuskim jest mocno specyficzny 🙂

  5. Anna | 10th Cze 17

    W Wiedniu też mówi się inaczej niż na prowincji, a austriacki niemiecki różni się dość mocno od tzw wysokiego niemieckiego.

    • Ania | 10th Cze 17

      Nasz polski język też ma różne oblicza. Dzięki temu jest bardziej kolorowo 🙂

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *