Paryż miasto, które wciąga- nawet nie czujesz, jak się integrujesz

Kiedy przyjechaliśmy do Paryża wiele rzeczy wydawało nam się dziwnych i śmiesznych. Kiwaliśmy z niedowierzaniem głowami i zastanawialiśmy się, jak tak można? O jakie rzeczy chodziło? Dziś już zupełnie nie pamiętam.

Czyżbyśmy z czasem stali się tacy jak paryżanie?

Pewnie nie do końca wyzbyliśmy się naszej polskości, ale jedno jest pewne – mieszkanie w Paryżu mocno nas odmieniło.

Jak to mówią, jak trafisz między wrony….

Niektóre zmiany są pozytywne, a niektóre być może trochę zabawne. Są też rzeczy, które nie zmienią się pewnie nigdy, choćbyśmy nie wiem jak długo tutaj mieszkali.

 

Ale po kolei

Paryska moda

O tym, jak ubierają się paryżanki i paryżanie trochę już pisałam przy okazji różnych wpisów. Generalnie paryskimi chodnikami spaceruje prostota, klasyka, elegancja. Jak okiem sięgnąć wszędzie stonowane kolory, a głównie czerń.

Na początku ta wszechobecna czerń, szarość i granat trochę cię dziwią, może nawet drażnią, aż w końcu nawet nie wiesz, kiedy otwierasz szafę i ciemność widzisz przeogromną 🙂

Paryżanie nie lubią się w tłumie wyróżniać i ty z czasem też chcesz stać się niewidzialna. Odkładasz więc bez żalu na górną półkę w szafie swój płaszczyk w kolorze fuksji, który przyciąga oko przechodniów w 16 dzielnicy i powoduje, że ich brew prawie bezwiednie unosi się ku górze. Dużo lepiej czujesz się bowiem w czerni, szarości lub beżu. Bez wahania kupujesz więc drogi, jak jasny gwint, ale za to dobrej jakości, ponadczasowy klasyczny płaszcz w bezpiecznym kolorze.

Zamiast 10 okryć wierzchnich masz w szafie 2, ale za to dobrej jakości.  Przywiązywanie uwagi do jakości staje się dla ciebie czymś naturalnym. Kiedy obserwujesz paryżan w 16 dzielnicy i zastanawiasz się, jak to możliwe, że wyglądają nadzwyczajnie w zwyczajnych ubraniach, to wiedz, że sekret tkwi w jakości właśnie.

Twoja garderoba jest, jak twoja druga skóra. Musisz czuć się w niej bosko. Tak bosko! Wystarczająco dobrze nie wystarczy. Choć na co dzień masz wrażenie, że nikt nie zwraca na ciebie uwagi i giniesz w tłumie, to jednak wiedz, że cię obserwują. Kiedy ktoś ośmieli się skomentować twój ubiór lub wygląd to znaczy, że wasza znajomość weszła na wyższy poziom 🙂 Nie obrażaj się wtedy, tylko biegnij przebrać marynarkę lub sweterek, bo wiedz, że rady paryżan na temat mody są zazwyczaj bardzo cenne.

Jeśli chodzi o ubiór, to nie tylko kolorystyka jest ważna i wyżej wspomniana jakość. Paryżanie dużą wagę przywiązują do marki. Kiedy na początku na co drugiej parze nóg widziałam te same, sportowe buty zaczynałam się zastanawiać, czy rozdawali je za darmo 🙂 Pozostałe nogi ubrane były w drugą, jedynie słuszną markę 🙂 Z czasem odkryłam, że obydwa modele kosztują w okolicach 100 euro więc, to nie niska cena była bodźcem do ich zakupu.

Prawdę mówiąc sam model butów nie wydawał mi się jakiś atrakcyjny. Z czasem jednak naoglądałam się ich, w takich ilościach, że zgadnij co? Tak,  sama ochoczo nabyłam taką parę dla siebie i nosze ją z dumą 🙂 Podobnie jest z innymi rzeczami. W Paryżu królują pewne modele plecaków, torebek, płaszczy, butów, kurtek, czy jeansów. Kiedy oglądasz je w ogromnych ilościach codziennie, stają się one częścią twojego życia, zanim jeszcze je zakupisz. Twoje serce tak bardzo pokocha stylowe paryskie outfity, że kiedy idziesz na shopping masz ułatwione zadanie. Kupujesz to, co wszyscy 🙂

Zanim się więc obejrzysz otulasz szyję grubaśnym szalem w zimowy poranek, podczas gdy twoje kostki wystawiasz na paryski chłód. Nie wyobrażasz sobie bowiem innego stylu noszenia spodni, jak tylko wywinięte lub w ogóle kupujesz spodnie w długości do kostki.

Nie rozstajesz się też z szalikiem choćby nie wiem co. Szal staję się integralną częścią ciebie. Nie wyobrażasz sobie bez niego życia podobnie, jak bez swojego telefonu i słuchawek.

W twojej szafie nie ma też ani jednej pary szpilek – no może jedna – na wyjście do opery. Przeważają baleriny i sportowe buty idealne na każdą okazję. Z radością wciągasz o poranku czarne rurki i zakładasz na nie kaszmirowy szary sweterek. Wszystko szybko, bez wysiłku, jakby od niechcenia,  a jednak czujesz się, jak prawdziwa paryżanka.

W twojej kosmetyczce też wielka rewolucja. Właściwie znajdziesz w niej tylko podkład, szminkę, eyeliner i tusz do rzęs. Do stylizacji włosów posłuży ci dobra szczotka i suszarka- no i wiatr oczywiście.

Paryska sylwetka

Paryż to miasto ludzi szczupłych, a nawet chudych. Pamiętam, jak moja mama się ucieszyła, kiedy przyjechała tu po raz pierwszy. „Tutaj wszystkie panie w moim wieku wyglądają, jak ja i noszą wąskie spodnie ” – ogłosiła z radością, jak wróciła ze spaceru po mieście. Tak, tutaj wszystkie panie i panowie są szczupli. Skąd ten fenomen? Pisałam o tym między innymi  przy okazji podejścia paryżan do jedzenia.

Właściwie to ich podejście do jedzenia jest podobne do tego odnośnie ubioru. Wystarczy niewielka ilość, ale za to dobrej jakości.

Paryżanie jedzą też tylko w ściśle określonych porach. Rano niewielkich rozmiarów śniadanie. Około południa lunch i kolacja późnym wieczorem. Pomiędzy tymi posiłkami nie jada się niczego. Nie próbuj więc forsować drzwi restauracji koło 15:00 z nadzieją na posiłek. Większość z nich będzie o tej godzinie zupełnie zamknięta.

Jak już mowa o restauracji, to wspomnę o jeszcze innym zabawnym aspekcie. W Paryżu restauracje są zwykle maleńkie i zawsze przepełnione. Nic dziwnego, że kelnerzy są tutaj ekspertami w optymalnym wykorzystaniu przestrzeni. Kiedy wchodzisz do restauracji nie siadasz gdzie popadnie, tylko czekasz, aż kelner cię usadzi. Weszło nam to tak w nawyk, że ostatnio będąc w Polsce weszliśmy do restauracji i czekaliśmy przy wejściu jakieś 10 minut zanim się zorientowaliśmy, że tu nikt nie będzie nas usadzał i możemy wybierać. Nasze szczęście nie znało granic 🙂

Na początku francuski „system jedzenia” był dla nas zabójczy. Szczególnie  na wakacjach, kiedy po śniadaniu – około 10:00 nikt nie miała ochoty na lunch już koło 12:00. Z czasem jednak, tak bardzo przywykliśmy do paryskiego „rozkładu jazdy”, że nasze brzuchy same zaczęły domagać się jedzenia, tylko w ściśle wyznaczonych porach.

Dziś już rozumiem, co miała na myśli moja paryska znajoma, która mówiła, że my Polacy, to ciągle jemy 🙂 Co prawda nie jemy ciągle, ale nie mamy też, tak ściśle wyznaczonych pór na posiłki, jak paryżanie. Co gorsza zdarza nam się podjadać małe co nieco pomiędzy posiłkami.

Znajomy opowiadał nam, że w jego firmie w Polsce na każdym stoliku stały ciasteczka. Nawet, jak nie wziął lunchu do pracy, to przetrwał dzięki ciasteczkom. W oddziale jego firmy w Paryżu od 3 lat nie znalazł nigdzie ciasteczka, nawet na sali konferencyjnej podczas spotkania! Paryżanie nigdy nie podjadają między posiłkami. Cenna lekcja – godna naśladowania.

Sportowe podejście

Jeśli chodzi o szczupłą sylwetkę i zdrowy wygląd, to myślę, że nie w samym jedzeniu tkwi sekret paryżan.  W końcu nie jedzą samej sałaty. Tutaj chodzi o coś więcej. Paryżanie są szczupli mentalnie. Mam wrażenie, że w ich umysłach jest zakodowany jedynie obraz człowieka szczupłego. Im szybciej odkryjesz ten sekret, tym lepiej dla Twoich bioder i brzucha. Nie daj się złapać w pułapkę, w którą wpada wielu przyjezdnych. Nie myśl, że sam wyjazd do Paryża zapewni Ci  talię osy. Wielu na tym popłynęło. Przyjeżdżasz bowiem do miasta, gdzie króluje bagietka, a do każdego obiadu zjada się deser! Jak nad tym nie zapanujesz, ani się obejrzysz, a w pasie ci przybędzie 🙂

Chcesz zachować szczupłą sylwetkę przejmij całą paryską filozofię odżywiania i zdrowego wyglądu.

Paryżanie bowiem nie tylko bardzo uważają na to, co jedzą, ale również bardzo „się pilnują” i co najważniejsze uprawiają sport.

Sportowe podejście do życia najlepiej widać w weekend w Lasku Bulońskim lub w tygodniu w porze lunchu. Wiesz, że bardzo dużo tzw. korpo wskakuje w czasie lunchu  w sportowe buty i pędzi do lasu na 10 km przebieżkę? Kultura biegania jest tu tak silnie zakorzeniona, że jak nie masz w tej kwestii żadnego doświadczenia, to praktycznie nie masz, o czym rozmawiać z współpracownikami. Oni ciągle przygotowują się do maratonu lub innego biegu (takich w Paryżu nie brakuje) albo właśnie jakiś przebiegli i tym się chwalą. Jeżeli nie biegasz, odstajesz. A pamiętaj odstawanie – c’est nul (do bani) 🙂

Ja co prawda w korporacji nie pracuję (dzięki ci Panie), ale też dałam się w to bieganie wciągnąć. Jeszcze parę lat temu kijem by mnie nie wygonił – wszystko: rower, rolki, siatkówka, aerobik, tylko nie bieganie 🙂 A teraz, proszę: robię 10 km o poranku i jeszcze daje mi to radość wielką. Ale jak się tu nie radować, jak na ścieżce spotykasz małych i dużych, mamusie z wózkami, tatusiów z dziećmi na rowerkach, całe rodziny razem, starszych,  na oko nawet 80-letnich panów biegających w grupkach lub wiekowe panie w legginsach i z uśmiechem na twarzy.

Czujesz wtedy tą niesamowitą energię i udziela ci się, tak że zaczynasz kochać ten ruch i nie wyobrażasz sobie bez niego dnia. Podczas ostatnich wakacji w ciągu 5 dni przebiegliśmy rodzinnie ponad 50 kilometrów. Wcześniej nie byłoby to możliwe. Paryż to uczynił 🙂

Nie zdziw się więc, kiedy odkryjesz, że w weekendy w Paryżu królują raczej sportowe stroje, a nie szpilki i kapelusze.

 

Wakacje –rzecz święta

Oj Francuzi wiedzą co to joie de vivre. Tyle wakacji, co u nich, to chyba nigdzie na świecie. Łatwo można się do tego przyzwyczaić. Najpierw trochę się temu dziwiliśmy i nawet komentowaliśmy, że oni nic nie robią, tylko wypoczywają. To było kiedyś, bo teraz już nam to tak nie przeszkadza 🙂 Robimy dokładnie to samo 🙂 Mało tego, tak się do tego dobra przyzwyczailiśmy, że każde inne podejście wydaje nam się anomalią 🙂 No bo, jak to tak mało urlopu? 🙂

Paryżanie traktują urlop, jak czas święty. Tutaj nikt do nikogo z pracy na dzwoni, kiedy ten wypoczywa na Korsyce. Nawet, jeśli trafi się jakiś zbłąkany telefon, to szybko się rozłącza, kiedy się dowie, że ty jesteś na wczasach! Nikt nie zabiera pracy do domu, a co dopiero na wakacje.

Francuzi mają wakacje małe i duże – te w lipcu i sierpniu. W czasie dużych wakacji wszyscy wyjeżdżają, a firmy zamykają się na wszystkie spusty. Jeżeli nie będzie cię w firmie cały miesiąc nikt nie zauważy, bo nikogo tam nie będzie. W sierpniu nie załatwisz w Paryżu niczego. Pozamykane są sklepy, firmy i lokale usługowe. Wszędzie kartka – „fermé pour les vacances” (zamknięte na czas urlopu).  Nikogo to nie dziwi i nie drażni. To tak oczywiste, że ludzie nauczyli się już nie planować niczego na sierpień poza wakacjami oczywiście.

Mamy podobnie.  Sierpień kojarzy nam się już tylko z wakacjami.

 

Mała czarna – czyli kawa po parysku

 

Paryżanie kochają pić kawę i przesiadywać w kawiarenkach. Na petit café możesz wyskoczyć do pobliskiej kawiarni już od wczesnych godzin porannych. Na początku wydawało mi się to dziwne. Jak to możliwe, że paryżanie o poranku przesiadują w kawiarni i spokojnie czytają gazetę. Czyż oni nie spieszą się do pracy?

Otóż nie spieszą się. Do 10:00 daleko 🙂 Tak naprawdę wiele moich paryskich znajomych pracujących w różnych firmach mówiło mi, że do pracy o poranku schodzą się leniwie – w niektórych firmach nawet do 11:00, bo potem siedzą do późnego wieczora. To by wyjaśniało czas o poranku na kawę. Inna sprawa, że paryżanie po prostu kochają pić kawę w kawiarni, przeglądając „Le Figaro” lub konwersując z kelnerem. To taki paryski „miracle morning” 🙂

Sama też w to wsiąknęłam i zdarza mi się często wyskoczyć na poranną kawę do kawiarenki obok. Kiedy siedzę w kawiarni i sączę swoje café allongé jednocześnie obserwując, jak Paryż budzi się do życia czuję się częścią tej paryskiej społeczności i zawsze ogarnia mnie pragnienie, żeby zostać tutaj na zawsze. Magia filiżanki kawy w paryskich kawiarenkach jest tak silna, że nie potrafisz sobie jej odmówić nawet za kosmiczną cenę. Paryżanie są w stanie zapłacić każdą cenę za małą czarną na pięknym tarasie z widokiem. Ja też 🙂

Cóż może być bowiem piękniejszego od chwili z filiżanką kawy w pięknej Café de Flore na Saint-Germain  lub słodkiej czekolady w Angelinie?

Choć paryżanie najbardziej na świecie nie lubią czekać i stać w kolejce, to jednak jeśli chodzi o stolik w ulubionej restauracji, to są w stanie wytrzymać wiele….

 

Nie wiem, czy stałam się bardzo paryska. Trudno mi to ocenić 🙂  Wiem, że na pewno pokochałam te paryskie „dziwadztwa” i zabiorę je ze sobą gdziekolwiek los mnie poniesie 🙂

Jak będę się szykować do drogi, to zwrócę uwagę na to, żeby pewnych rzeczy nie zabierać, ale to już temat na kolejny paryski wpis…

A z czym tobie kojarzy się Paryż i paryżanie?

Napisz mi o tym w komentarzu….

 

Psst – wszystkie zdjęcia zrobił Łukasz 🙂 Chcesz zobaczyć więcej? Zajrzyj na miodynski.pl 

 

 

 

 

 

 

 

12 komentarzy

  1. Alina | 25th Kwi 17

    Uwielbiam czytać twoje opowieści o Paryżu,bardzo inspirująca lektura.Warto przenieść kilka zwyczajów do Polski.Dziękuję!

    • Ania | 25th Kwi 17

      A ja uwielbiam czytać takie komentarze 🙂 Bardzo dziękuję i zapraszam znów 🙂

  2. Beata | 26th Kwi 17

    Piękny wpis! Sporo wody musiałoby upłynąć w Sekwanie żebym przedstawiła się na sposób życia a la Parisienne…..ja na kawie, dziecko w szkole, ja na joggingu, dziecko w szkole, ja w pracy, dziecko w domu samo. OMG!!! To ja po to od świtu za biurkiem z każdą wyliczona minutka, żeby popołudnie spędzić z O. Lekcje, nauka, spacer, rower….cokolwiek byle razem. Ostatnio poznałam wspaniałą trenerke crossfitu i zalozylysmy grupę dostosowaną do basenu O. Każda chwila wykorzystana💪💃

    • Ania | 28th Kwi 17

      Dziękuję bradzo 🙂 Wygląda na to, że, jak zwykle jesteś doskonale zorganizowana…

  3. Antypatycznie | 27th Kwi 17

    To takie smutne, że zmieniłaś swój styl tylko po to by być niewidzialną. Nawet nie wiesz jak przykro się to czyta. Bez szala już nie paryżanka? Dla mnie to takie wbijanie się na siłę w tłum, zamiast posiadanie swojego stylu. Bardzo podoba mi sie podejście jedzenia, stałe pory są ważne przy utrzymywaniu dobrej sylwetki i metabolizmu, ale znów płacenie wysokich cen za małą kawę żeby mieć widok na taras, kojarzy mi się z konsumpcjonizmem, a przecież ludzie głodują.

    • Ania | 28th Kwi 17

      Wpisy o Paryżu są pisane z lekkim przymróżeniem oka. Nie należy brać ich zbyt poważnie i zbyt dosłownie. Mój styl ma się świetnie i nadal jest mój! Zawsze lubiłam prostą elegancję, dlatego idealnie wpasowałam się w paryski klimat. A mój płaszcz w kolorze fuksji? Cóż, jak czuję, że potrzebuję trochę więcej koloru – zwyczajnie go zakładam 🙂 Co do kawy w paryskich kawiarenkach….. Konsumpcjonizm to pogoń za dobrami materialnymi kosztem innych wartości. Picie małej kawki w miłym otoczeniu, to łapanie chwili, korzystanie z życia, sprawianie sobie małych, codziennych przyjemności, manifestowanie radości i chwila, żeby wyrazić wdzięczność za wszystko, co masz. W Paryżu są też przepiękne zakątki, gdzie można wypić kawę za grosze, a magia ciągle ta sama…

  4. Monika Żurawska | 27th Kwi 17

    Ehh. Byłam w Paryżu jeden raz i muszę zgodzić się, że na ulicach króluje szyk elegancja i prostota. Paryżanki ubierają się naprawdę pięknie, ale jednak próźno szukać w nich oryginalności takiej jak na ulicach Berlina czy Londynia. W ich ubiorze musi coś jednak być, bo powiedzenie „paryski szyk” nie wzięło się przecież z czapki:)
    Podziwiam Cię, że biegasz codziennie 10 km! Ja ostatnio przebiegłam 8 km i mało ducha nie wyzionęłam. 🙂
    Chętnie odwiedziłabym Paryż jeszcze raz, ale wiem już, żeby nie robić tego w sierpniu:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Ania | 28th Kwi 17

      Moniko nigdy nie byłam na ulicach Londynu, ani Berlina więc nie mam porównania, ale to prawda, że w Paryżu oryginalni w ubiorze są głównie turyści i wielbiciele mody zjeżdżający na Parsi Fashion Week 🙂 Paryżanki kochają klasykę. Ja też, dlatego doskonale się na ulicach paryskich odnajduję 🙂
      Co do biegania – dziękuję za słowa uznania. Muszę jednak sprostować. Nie biegam codziennie ( poza wakacjami) – raczej 3 do 5 razy w tygodniu i nie zawsze robię 10 km. Twoje 8 km jest imponujące! Pozdrawiam

  5. Fashion Hero - Sylwia | 28th Kwi 17

    Cudowny wpis! Jestem zachwycona, urzekł mnie całkowicie!
    Nasuwa mi się wniosek, że paryżanie mają świadome podejście do życia, co pomaga im zachować należytą równowagę we wszystkim, co robią. Warto się tego od nich nauczyć 🙂
    Pozdrawiam!
    Sylwia

    • Ania | 28th Kwi 17

      Dziękuję Sylwia. Paryżanie nie są narodem wybranym i wszechwiedzącym, jak czasami im się wydaje :), ale to prawda, że sporo można się od nich nauczyć. Wszystko zależy jeszcze od tego jakie lekcje masz akurat do przerobienia. Doskonale potrafią czerpać z życia garściami. Mnie szczególnie urzekło ich podejście do jedzenia, sportu i mody… Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

  6. Zacisze Rozmaitości, Lidia | 11th Maj 17

    Miałam wejść na chwilę, a siedzę, czytam, wertuję i rozkoszuję się 🙂 Miły wieczór mi zafundowałaś. Dziękuję

    • Ania | 11th Maj 17

      Lidio nawet nie wiesz, jak miły wieczór mam dzięki Tobie i temu, co napisałaś 🙂

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *