Jak robić mniej i osiągać więcej?

Pamiętasz, kiedy ostatnio nic nie robiłaś? Tak po prostu nic. Nie miałaś planów, listy zadań, spotkań, ani rozmów telefonicznych? Nie rozpraszał cię facebook, skrzynka mailowa, radio, ani nawet muzyka?

Jedynym twoim zajęciem było po prostu być i czuć.

Pewnie rzadko pozwalasz sobie na taki luksus. Nie ty jedna. Wszyscy żyjemy w pędzie. Taki świat szalony. Liczy się pośpiech, osiągnięcia, działanie, bycie ciągle zajętą. Nie jesteś zapracowana? Nie masz kalendarza wypełnionego po brzegi? Pewnie nie robisz niczego ważnego.  Być może nawet nie jesteś ważna i potrzebna. Skąd w tobie to przekonacie, że tylko poprzez działanie i ciągły bieg udowadniasz, że istniejesz?  Tak zostałaś wychowana. Ten typ myślenia został ci narzucony.  Zapuścił korzenie w twojej głowie i ani myśli się ruszać.

Wiedz jednak, że nie ma takich korzeni, których nie mogłabyś się pozbyć. Nie musisz ich wyrywać za jednym razem. Wystarczy, że będziesz je stopniowo, powoli osłabiać, aż staną się małe, wątłe.  Wtedy łatwo się ich pozbędziesz. Właściwie to same znikną.

Wiesz, że największe wynalazki, odkrycia i dzieła ludzkości powstały w ciszy, w stanie całkowitego relaksu. Weźmy słynne prawo Archimedesa,  które odkrył podczas kąpieli lub jabłko spadające na głowę Newtona.   Nic twórczego nie powstanie w twojej głowie, kiedy próbujesz podejść do tematu analitycznie. Nie stworzysz dzieła zmuszając swój umysł do pracy i katując swoje ciało przed komputerem lub w jakiejkolwiek innej pracy.

Do wielkich rzeczy potrzeba serca. Serce natomiast dochodzi do „władzy”,  kiedy umysł odpoczywa. Z tego właśnie powodu  najciekawsze rozwiązania, pomysły i projekty powstają, kiedy nie robisz nic lub kiedy zajmujesz się, czymś co sprawia ci radość i co robisz, ot tak bez wysiłku.  

Anioły ciągłe przypominają ludziom: odkryj dziecko w sobie, dopieść je  i pozwól sobie na zabawę i radość. Po to właśnie przyszłaś na świat, żeby odczuwać radość.  To jest twój główny cel. Jak ci wychodzi jego realizacja? Kiedy ostatnio się śmiałaś, tak szczerze? Kiedy robiłaś coś dla zabawy? Pamiętasz jeszcze jak to jest być dzieckiem? Przypominasz sobie, co to beztroska i zabawa?

Świat pędzi, jak szalony,  a ty z nim. W twojej głowie kotłują się myśli, plany, lista rzeczy do zrobienia.  Zewsząd dochodzą do ciebie informacje, że musisz więcej, bardziej, szybciej żyć, działać i zdobywać. Sukces jest definiowany poprzez ilość przepracowanych godzin. 

Nowoczesna technologia ułatwia ci sprawę. Możesz przecież odpowiadać na maile w autobusie,  opłacać rachunki w kolejce,  czy rozmawiać przez telefon w czasie jazdy samochodem.  Tylko, czy pracując więcej, dłużej, bardziej intensywnie czujesz się spełniona? Czy kładąc głowę na poduszce masz poczucie, że właśnie przeżyłaś kolejny dzień, który przybliżył cię do twojego upragnionego życia? Czy może martwisz się, że noc minie szybko i rano znowu wrócisz do swojego kieratu?

Jeżeli takie życie wiedziesz,  to pora na chwilę się zatrzymać i zastanowić. Dokąd tak gnam? Co chcę zamaskować poprzez napięty grafik? Czy pracując od rana do nocy osiągam SWOJE życiowe cele? Czy moja praca zapewnia mi życie jakiego pragnę? Czy jestem produktywna?

Jak to możliwe, że na świecie żyją ludzie, którzy pracują 4 godziny dziennie albo mniej i mają wszystko, czego potrzebują? Skoro oni potrafią, to czemu nie ja?

Te wszystkie pytania są bardzo niewygodne. Zmuszają cię do zastanowienia się nad swoim życiem, do wyciagnięcia wniosków i do wprowadzenia zmian. A ty tak bardzo boisz się zmian. Wolisz, to co jest. Być może nie daje ci to spełnienia i jest trudne, ale za to znajome. Wiesz, jak się w tym poruszać. Dużo łatwej jest ci gonić, niż na chwilę się zatrzymać. W ciszy możesz bowiem usłyszeć swój wewnętrzny głos, który być może powie: zatrzymaj się, płyniesz pod prąd.

Zauważyłaś, że w przyrodzie wszystko ma swój rytm? Po nocy następuje dzień, po przypływie odpływ, po wdechu, wydech. Ty też jesteś częścią przyrody. Twoje ciało i umysł podlegają tym samym prawom. Nie próbuj z tym walczyć. Po pracy musi nastąpić odpoczynek. Umysł, któremu dostarczasz informacji potrzebuje chwilę przerwy, żeby je przetworzyć, poukładać.

Nie zmuszaj ciała do działania odejmując mu kolejną godzinę snu, czy pobudzając je sztucznie kawą. Wprowadź zamiast tego krótkie, ale częste przerwy w pracy. Wyjdź na powietrze, odpocznij, delektuj się chwilą relaksu, odetnij się. Wiesz, że kiedy odpoczywasz aktywuje się ta część twojego mózgu,  która normalnie jest uśpiona? To właśnie tam „mieszkają” najlepsze pomysły, rozwiązania twoich problemów, odpowiedzi, na które czekasz.  Jeśli ciągle wydaje ci się, że twoje pytania pozostają bez odpowiedzi, to zastanów się, kiedy ostatnio siedziałaś w ciszy. Jak możesz usłyszeć odpowiedź, skoro nie słuchasz?

Kiedy nic nie robisz, to nie znaczy, że twój mózg też nic nie robi. Wręcz przeciwnie, to właśnie w tym czasie  pracuje najefektowniej.

Kiedy skończysz czytać ten tekst zatrzymaj się na chwilę i zastanów się, co jest dla ciebie ważne. Spędź trochę czasu sama ze sobą i pozwól temu, co jest w środku wypłynąć na powierzchnię. Bądź cierpliwa. Czasami to, co najważniejsze jest głęboko schowane. Potrzeba czasu, zanim do tego dotrzesz. Daj sobie szansę. Znajdź codziennie czas  dla siebie. Rób wtedy coś, co kochasz lub po prostu nie rób nic. Siedź w ciszy i delektuj się chwilą.

Już słyszę twój głos, który mówi:  ja nie mam na to czasu.  Zaufaj mi, że masz. Każda z nas ma. Nie musisz od razu rozkładać poduszki na środku salonu i medytować godzinę. Wystarczy, że zmienisz niektóre swoje nawyki i zaczniesz bardziej świadomie przeżywać każdy dzień.

Zacznij od rzeczy małych. Wyłącz radio lub telewizor. Zdejmij słuchawki z uszu. Kiedy idziesz biegać nie zabieraj telefonu i nie słuchaj muzyki, czy podkastu. Słuchaj siebie, śpiewu ptaków, szumu drzew. Skup się na oddechu, na biciu twojego serca.

Kiedy jedziesz autobusem, samochodem lub metrem do pracy obserwuj ludzi, uśmiechaj się do nich, nawiązuj kontakt wzrokowy, wyjrzyj za okno i podziwiaj świat. Skup się na tym, co jest tu i teraz.

Naucz się wyrażać wdzięczność za wszystko, co jest. Dziękuj za kolejny dzień, za słońce, za deszcz, za zapach wiosny, za środek lokomocji, który dowozi cię na miejsce, za pracę do której jedziesz, za ludzi, którzy cię otaczają. Jest tyle powodów do wdzięczności. Zauważasz je na co dzień?

Zabierz telefon ze swojej sypialni. Nie zaczynaj dnia od przeglądania facebooka lub czytania wiadomości. Spraw, żeby twój poranek był tylko twój i twojej rodziny. Zacznij dzień od krótkiej sesji przed lustrem. Podziękuj za spokojną noc, za wygodne łóżko, za kolejny dzień, za nowy początek. Rozpoczynając w ten sposób dzień nastawiasz się odpowiednio na to, co nastąpi potem.

Kiedy zaczniesz skupiać się na tym, co w twoim życiu dobre i wartościowe, wtedy zacznie się tego pojawiać więcej. Kiedy zaczniesz dostrzegać i doceniać  miłych i uprzejmych ludzi, tylko tacy będą cię otaczać.

Zrób swoją pierwszą not to do list, czyli listę zadań nie do zrobienia 🙂  Spisz wszystkie rzeczy, które możesz odpuścić, zostawić, które nie przybliżają cię ani trochę do miejsca, w którym chcesz się znaleźć, a tylko pożerają twój czas i energię. Zobacz, jak wiele czynności w ciągu dnia wykonujesz na autopilocie, zupełnie bezwiednie. Zastanów się, które z nich możesz wykreślić, tak po prostu i uwolnić odrobinę skradzionego czasu.

Nie masz czasu na medytowania? Zacznij od kilku głębokich oddechów. Zatrzymaj się na chwilę i obserwuj swój oddech. Napełniaj ciało  pozytywną energią z każdym wdechem. Przy wydechu pozbądź się stresu, zmartwień i smutków. Zacznij ćwiczyć świadome oddychanie pomiędzy różnymi zadaniami w ciągu dnia. Zaczynaj każdą koleją aktywność zrelaksowana i pozytywnie nastawiona. Zobaczysz, jak bardzo odmieni to twoje życie.

Do dzieła! Pamiętaj, to ty kreujesz swoje życie.

 

 

26 komentarzy

  1. Kasia - mindfulcultures.pl | 23rd Maj 17

    Bardzo ważny temat! Osobiście praktykuję uważność (mindfulness) na co dzień, co pozwala mi też na nicnierobienie, gdy tego potrzebuję, i to bez wyrzutów sumienia! 😉 Oprócz relaksu, danie sobie przywolenia na ‚konstruktywne rozleniwienie’ (nawet chwilowo kosztem prania czy nieumtej podłogi 😉 niesamowicie uruchamia naszą kreatywność! To naprawdę działa. Wystarczy dać odpocząć sobie w całości – jako ciało i jako umysł. Pozdrawiam 🙂

    • Ania | 25th Maj 17

      Konstruktywne rozleniwienie – pięknie powiedziane. Kiedy moje dzieci mówią, że się nudzą – nie wymyślam im zajęć. Zwykle po chwili nicnierobienia powstają wspaniałe dzieła. Lenistwo jest bardzo kreatywne. Dziękuję za piękny komentarz. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w ćwiczeniu uważności.

  2. Life by MARCELKA | 25th Maj 17

    bardzo przydatny post, bo często gdzieś pędzimy i zapominamy o tym, aby na moment przystopować

    • Ania | 25th Maj 17

      Dziękuję. Tak, to prawda, że pędzimy. Najgorsze, że zwykle nie w tym kierunku, co trzeba.

  3. Bernardeta | 25th Maj 17

    Takie błogie i pozytywne lenistwo, tak wygląda zawsze mój poranek niedzielny.

    • Ania | 27th Maj 17

      Wspaniale. Zasługujemy na to, co najlepsze…

  4. Beata Hanichet | 25th Maj 17

    Wrócę do tematu i artykułu, bo to wcale nie jest już dla mnie takie oczywiste :/

    • Ania | 27th Maj 17

      Cieszę się i zapraszam

  5. Psychozapiski | 27th Maj 17

    Fajny tekst 🙂 ja telefonu nigdy nie mam w sypialni, ani telewizora tylko książki. I myślę nad jogą 🙂

    • Ania | 27th Maj 17

      Dziękuję. Joga to cudowne połączenie ruchu z medytacją. Stosuję czasami, ale ostatnio biegam – bez telefonu i słuchawek w uszach 🙂

  6. Iza | 27th Maj 17

    Ja nie jestem idealnym odbiorcą tego tekstu, bo często siedzę w ciszy i próbuję usłyszeć samą siebie, inna sprawa czy stosuję się do tego co usłyszę, prawdę mówiąc – nie. Bardzo spodobał mi się pomysł zrobienia listy tego, czego nie muszę robić, to może być dla mnie punkt wyjścia. Warto spróbować. Dziękuję. 🙂

    • Ania | 27th Maj 17

      To prawda Izo słyszeć to jedno, a stosować to drugie. Od czegoś trzeba jednak zacząć 🙂 Lista tego, czego nie muszę daje poczucie wolności 🙂

  7. Anna Kurtasz | 27th Maj 17

    Kawę piję dla przyjemności smaku, a nie dla pobudzenia 😉 Lubię planować, dlatego chwile swojej przyjemności też planuję, aby mieć na nie czas. Żyję tu i teraz, mam mnóstwo hobby, otaczam się zwierzętami i jestem szczęśliwa 🙂

    • Ania | 27th Maj 17

      Aniu cudownie się to czyta 🙂 Ja też piję jedną pięcioprzemianową kawę dziennie dla przyjemności 🙂

  8. Grace | 27th Maj 17

    Kiedyś zmuszalam sie do pracy, do dokonczenia zadania mimo choroby, zlego samopoczucia, bólu głowy, zmęczenia. Teraz czytam te sygnały i odpuszczam, bo jesli np boli mnie glowa to i tak nie mogę sie skupic i nie jestem efektywna

    • Ania | 27th Maj 17

      Odpuszczanie – tego nam trzeba i odczytywanie wiadomości od ciała:) choć czasami nie jest łatwo, to warto żyć w zgodzie ze swoim ciałem.

  9. Iza | 27th Maj 17

    Moim problemem jest rozpoczynanie i kończenie dnia z Twitterem. Jakoś nie umiem się od tego odzwyczaić, tak samo ze słuchaniem muzyki na MP4, którą zabieram wszędzie. Jednak chyba pora już na odstawienie elektroniki w kąt i pójść wygrzewać się na słoneczko 🙂

    • Ania | 27th Maj 17

      Wygrzewanie się na słoneczku, słuchanie szumu drzew i śpiewu ptaków – natura ma dla nas taki sposób na wypoczynek 🙂 Jak jej słuchamy jesteśmy zdrowsi i bardziej spokojni. Dzięki za komentarz Iza.

  10. Magda | 27th Maj 17

    Na szczęście nie mam takiej pracy, która rujnuje mi życie i zabiera sen. Mam wrażenie ze czasem ludzie sami sobie narzucają pewne rzeczy np. moja koleżanka mówi, że do niej można zadzwonić nawet w nocy , co wg mnie jest bez sensu. Czasem trzeba wyznaczyć granice swojej dostępności dla innych ludzi.

    • Ania | 27th Maj 17

      Któż o nas zadba, jeżeli same o siebie nie zadbamy. To prawda, to my wyznaczamy granice.

  11. Natalia | 27th Maj 17

    Zbyt mało uwagi zwracamy na to, co dzieje się wokół nas – często przez wspomniane przez Ciebie słuchawki na uszach. Ja uwielbiam wstać rano i iść biegać – mam to szczęście, że obok domu mam las i zawsze spotkam jakąś sarnę albo zająca, słucham śpiewu ptaków, a nie muzyki. Idealny poranek 🙂 Warto czasem zwolnić, bo życie naprawdę szybko ucieka i wiele ważnych rzeczy może nam umknąć. A czasu cofnąć się nie da…

    • Ania | 27th Maj 17

      Super Natalio. Ja też uwielbiam słuchać odgłosów natury podczas biegania. Mój umysł wtedy wypoczywa… Masz rację trzeba chwytać chwilę

  12. Marta K | 30th Maj 17

    Wiele ciekawych wskazówek znalazłam w tym artykule. Ja odnajduje harmonię w ciszy, w Tatrach w przebywaniu sam na sam z własnymi myślami.

    • Ania | 30th Maj 17

      Bardzo się cieszę Marto. Cisza, to też moja zasada numer 1 od zawsze 🙂 A Tatry? Cóż na razie póki mieszkam na obczyźnie tylko wzdycham….

  13. Katarzyna Lwowska | 13th Cze 17

    Właśnie jestem przed długim weekendem czerwcowym, na który planowałam wyjazd, wyjście na jakiś koncert, imprezę, do teatru ale chyba zostanę w domu i … odpocznę! Ten wszechobecny pęd sprawia, że jeśli na chwilę się zatrzymujemy, to wydaje nam się, że coś nas ominie, że wylatujemy na pobocze. Wiem, że to złudne uczucie, a jendak czasami nie mogę się jemu oprzeć. Dlatego warto czytać takie artykuły 🙂

    • Ania | 13th Cze 17

      Kasiu tez tak ostatni zrobiliśmy z długim weekendem. Zostaliśmy w domu i delektowaliśmy się się tym, jak czas się sączył. Nie sądzę, żeby coś nas ominęło, a tyle zyskaliśmy 🙂 Tobie życzę tego samego.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *